Dwa słowa o emeryturze….

Dwa słowa o emeryturze.

Jeśli mieszkasz w państwie w którym rodzin się więcej dzieci niż umiera ludzi to bardzo dobrze. Jeśli mieszkasz w państwie, w którym według prognoz za 20 i więcej lat będzie rodziło się więcej dzieci niż umiera to jeszcze lepiej. Jeżeli mieszkasz w państwie, który jest stabilny politycznie to super. A jeszcze lepiej jeżeli masz gwarancję, że to państwo będzie stabilne politycznie i ekonomicznie za 10, 20 a nawet 40 lat. Dodatkowo jeśli masz gwarancję, że za te kilkadziesiąt lat dostaniesz godziwą emeryturę to chyba już nic nie muszę dodawać. No może tyle, że idealnie byłoby gdybyś w nagłym wypadku np. zagrożenia życia mógł wypłacić swoje pieniądze. Wtedy byłoby super.

Jeżeli mieszkasz w państwie, który spełnia powyższe wymógi to możesz spać spokojnie. Nie musisz myśleć o emeryturze, starości. Państwo zrobi to dla ciebie, na najwyższym poziomie.

Jeżeli jednak nie mieszkasz w takim państwie, a np. w Polsce to radziłbym ci przemyśleć czy nie lepiej oszczędzać samemu. Ja wybrałem fundusz emerytalny, który jest globalny. Fundusz, który bazuje na deflacji. Fundusz w którym nikt nie blokuje moich pieniędzy. Nikt nie będzie żył wiecznie, nie wiadomo czy dożyje się emerytury. W nagłej sytuacji fundusz pozwala mi wypłącić pieniądze. Zwrot to kilka / kilkanaście procent rocznie w perspektywie długo terminowej. Aktualnie nawet kilkaset procent rocznie w perspektywie kilku / kilkunstu lat. Fundusz idealny? Piramida finansowa? Nie. Zwyczajne „lepsze” złoto. Nie ufam ludziom. Oni są nieobliczalni. Dzisiaj podpiszę umową z osobą, która ma uśmiech na ustach, a jutro mi wsadzi nóz w plecy. Dzisiaj polityk mi coś obieca z moich pieniędzy, a jutro je przeżre. Mój fundusz emerytalny wyeliminował człowieka czyli najsłabszy element wszystkich umów, obietnic, systemów. Ludzie korzystają z funduszu nie dlatego, że inni ludzie korzystają. A dokładniej nie człowiek jest tu punktem wyjściowym, tylko technika. I dzięki technice fundusz stał się funduszem globalnym i pozwala mi oszczędzać uczciwie, transparentnie.

Pozdrawiam.

#emerytura #polska #finanse #oszczedzanie #ekonomia #demografia #bitcoin

Eksperymenty przeprowadza się…

Eksperymenty przeprowadza się na studentach, bo jest ich dużo i na szczurach, bo są inteligentne. Ja jako przedstawiciel tej pierwszej grupy byłem ofiarą pewnej szczególnej innowacji dydaktycznej, która w założeniu miała mnie przygotować do odważnego tworzenia nauki.
Jestem studentem ekonomii, lvl 20. Miałem dzisiaj egzamin ustny z makroekonomii na pewnej renomowanej uczelni Rzeczpospolitej Polskiej. Wszedłem do sali nieśmiało trzymając w dłoniach indeks. Wykładowca powitał mnie, a następnie kazał mi założyć okulary i zaczesać włosy do tyłu. Sam zaś przykleił sobie do twarzy końcówkę od zmiotki, po czym wyjebał mi gonga w ryj i krzyknął „ty chuju płace są lepkie”. W mig zrozumiałem, co mnie czeka. Moje przebranie miało mnie upodobnić do wielkiego przedstawiciela Austriackiej Szkoły Ekonomii Friedricha von Hayeka, zaś moim oponentem był sam John Maynard Keynes, który swoimi interwencjonistycznymi teoriami wydłużył czas trwania Wielkiego Kryzysu do czterech lat, a następnie doprowadził do stagflacji w latach 70. Począłem szkicować pionową krzywą zagregowanej podaży przy tablicy, podczas gdy profesor kopał mnie i próbował wyrwać mi kredę z dłoni. W momencie gdy chciał złapać mnie za wąsa zirytowałem się i krzyknąłem, że jego mnożniki ssą, powaliłem go na ziemię i napisałem mu na czole równanie ilościowe Fishera. Profesor był pełny podziwu dla moich umiejętności bronienia prawd ekonomicznych i z radością wpisał mi 5+. Kiedy wychodziłem zerknąłem, jak idzie drugiemu studentowi, który miał minutę, żeby jako Richard Cantillon obronić swój esej „O ogólnych rozważaniach nad naturalnymi prawami handlu” jednocześnie uwalniając się z płonącej sali. Dostał 4, bo chociaż poprawnie opisał całą teorię, to miał lekkie poparzenia trzeciego stopnia.
#ekonomia #gospodarka #finanse #studbaza #pasta

Zbrojeniówka do remontu Coś…

Zbrojeniówka do remontu
Coś poszło nie tak. Przemysł obronny, a zwłaszcza firmy Polskiej Grupy Zbrojeniowej, miał być w awangardzie, a jest maruderem narodowej gospodarki.

Tak brzmi ocena sytuacji i efektów zmian w latach 2007–2016 w branży zbrojeniowej Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. Analitycy Izby wyjątkowo skrupulatnie obnażają w swoim opracowaniu słabości sektora.

(…) Autorzy raportu twierdzą, że istnieje wyraźny związek pomiędzy rodzajem własności a wynikami podmiotów polskiego przemysłu obronnego (PPO). Te osiągane przez firmy prywatne okazują się zdecydowanie wyższe, bo spółki są znacznie lepiej zarządzane. Dlatego też grupa firm prywatnych w badanym okresie zwiększyła udział w globalnych przychodach polskiej zbrojeniówki z 36 proc. w 2007 r. do 64 proc. w 2016 r. A w latach 2015–2016 prawie 80 proc. całego krajowego eksportu uzbrojenia wypracowały firmy spoza państwowego sektora – stwierdza raport.

Tyle że w ostatnich latach, za rządów obecnej koalicji, warunki rozwoju firm prywatnych na krajowym rynku wyraźnie się załamały. Analitycy upatrują w tym skutków decyzji byłego już szefa MON Antoniego Macierewicza o jednoznacznym ustanowieniu preferencji dla państwowych producentów w zamówieniach wojskowych. Krytykowane w kręgu „prywaciarzy” regulacje faworyzujące PGZ nie zostały zresztą zmienione przez Mariusza Błaszczaka.

Artykuł:
http://www.rp.pl/Przemysl-Obronny/306269910-Zbrojeniowka-do-remontu.html

Znalezisko na wykopie:
https://www.wykop.pl/link/4387557/zbrojeniowka-do-remontu/

Źródło grafiki:

#polska #gospodarka #neuropa #wojsko #finanse #przemyslzbrojeniowy